Okiem bociana
Rzecz się stała
niesłychana,
Zaraz wszystko
Wam opowiem,
Jak to dla mnie
– dla bociana
Postawiono świat
na głowie.
Własne lokum –
ważna sprawa,
Wszyscy dobrze o
tym wiedzą.
Ludzie w domach
swych mieszkają
A na gniazdach
boćki siedzą.
Gdy do Leska
powróciłem,
Gniazda swego
nie zastałem.
Wiele łez tu
uroniłem
Co się stało –
nie wiedziałem.
Lecz minęło dni
niewiele,
A mój dziób był
uśmiechnięty,
Bo wspaniali
przyjaciele
Zamówili mi dom
piękny!
Przyjechała więc
ekipa,
Ciężki sprzęt,
narzędzi masa,
Ci fachowcy to
elita,
Zrobią gniazdo
pierwsza klasa!
Nie czekając ani
chwili,
Wzięli się więc
do roboty.
Tu przecięli,
tam zmierzyli
I dźwig poszedł
też w obroty.
Ja na wszystko
miałem oko,
Trzeba pracy
dopilnować.
Siadłem sobie
więc wysoko
I zacząłem
obserwować.
Tu wiercili, tam
kopali,
Odłączali,
przykręcali,
Cały słup mi
wykopali
Aż tak chłopcy
się starali!
Drugi słup już
był gotowy,
Na nim gniazdo
umieszczono.
Ludzie podnosili
głowy
I mówili – jak
wysoko!
Dziś już mam
wygodne lokum
Jak przystało na
bociana.
Dzięki składam
wszystkim wokół
I klekotem Was
pozdrawiam!
Tak się kończy
ta historia.
Może jeszcze
tylko powiem…
Że na gnieździe
dużo miejsca,
Chętnie poznam
przyszłą żonę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz