piątek, 30 marca 2012

"Historia mojej bocianiej rodziny"

Bocianem być - c.d.



                                      

               Historia mojej bocianiej rodziny
 


                                        
                                             
Hej! Witajcie moi mili!
Pamiętacie moje dzieje?
Gdy mi gniazdo odnowili
Odzyskałem znów nadzieję.
Jak ostatnio wspominałem,
Chciałem poznać piękną żonę.
Do Afryki poleciałem.
Tam spotkałem mą Aldonę.
Jakież ona miała nogi!
Jak modelka – piękne, długie!
Hen – od nieba do podłogi,
Sam się w tych jej nogach gubię!
I te oczy! To spojrzenie!
Piękne niczym zachód słońca.
Rzęsy cudnie podkręcone
Mógłbym mówić tak bez końca.
Zakochałem się na zabój.
Ona na mnie też zerkała
I wróciliśmy do Leska
Jako piękna młoda para!
Nie minęło czasu wiele,
Na świat przyszły cztery młode.
Lecz nie wszystkie nam zostały,
Jedno było bardzo chore.
Tak w przyrodzie czasem bywa
I zostały trzy bocianki
Dwa chłopaki i dziewczyna.
Były śliczne jak pisanki.
Heniu, Józek i Anielka,
Tak nazwaliśmy trojaczki.
Radość moja była wielka
Z tej wspaniałej ptasiej paczki.
Piątka nas od teraz żyje
Na mym nowym pięknym gnieździe
A Aldona mi mówiła
Że jest najszczęśliwsza w mieście.
A jak jadły! Głodomory!
Gdzież im się to wszystko mieści?
Żaby, ryby i kawiory!
Ależ to żołądek pieści!
Przyszedł czas na lekcje lotu,
Jakież to się rzeczy działy!
Józek leciał koło płotu.
Tylko pióra tam zostały!
Dzisiaj boćki są już duże
No i latać też potrafią.
Niejedną przetrwały burzę.
Do Afryki też już trafią.
Zatem kończę mą opowieść
W ciepłe kraje już lecimy.
Zobaczymy się za rok.
Bo na pewno tu wrócimy!!!




"Okiem bociana"

A tak wygląda świat z perspektywy bociana:



   

Okiem bociana



                       

Rzecz się stała niesłychana,
Zaraz wszystko Wam opowiem,
Jak to dla mnie – dla bociana
Postawiono świat na głowie.
Własne lokum – ważna sprawa,
Wszyscy dobrze o tym wiedzą.
Ludzie w domach swych mieszkają
A na gniazdach boćki siedzą.
Gdy do Leska powróciłem,
Gniazda swego nie zastałem.
Wiele łez tu uroniłem
Co się stało – nie wiedziałem.
Lecz minęło dni niewiele,
A mój dziób był uśmiechnięty,
Bo wspaniali przyjaciele
Zamówili mi dom piękny!
Przyjechała więc ekipa,
Ciężki sprzęt, narzędzi masa,
Ci fachowcy to elita,
Zrobią gniazdo pierwsza klasa!
Nie czekając ani chwili,
Wzięli się więc do roboty.
Tu przecięli, tam zmierzyli
I dźwig poszedł też w obroty.
Ja na wszystko miałem oko,
Trzeba pracy dopilnować.
Siadłem sobie więc wysoko
I zacząłem obserwować.
Tu wiercili, tam kopali,
Odłączali, przykręcali,
Cały słup mi wykopali
Aż tak chłopcy się starali!
Drugi słup już był gotowy,
Na nim gniazdo umieszczono.
Ludzie podnosili głowy
I mówili – jak wysoko!
Dziś już mam wygodne lokum
Jak przystało na bociana.
Dzięki składam wszystkim wokół
I klekotem Was pozdrawiam!
Tak się kończy ta historia.
Może jeszcze tylko powiem…
Że na gnieździe dużo miejsca,
Chętnie poznam przyszłą żonę!