środa, 8 lutego 2012

"Przyszła baba do lekarza"



Przedstawiam Wam mój nowy wiersz.... może nie jest zbyt       optymistyczny... ale prędzej czy później, każdego z nas może to spotkać...






                                                 
Przyszła baba do lekarza

Przyszła baba do lekarza,
Bo choroba ją dopadła.
To się dosyć często zdarza
No i baba podupadła.
Skarży baba się na stawy
Że ją bolą, coś jej strzyka.
Nie mam grzechu ni zabawy,
Niech no doktor da zastrzyka.
Żeby tego było mało,
To mi włosy wypadają.
Jeszcze ino dwa zostało,
Na dwie strony opadają.
Mój doktorze złociuteńki,
Coś na porost włosów trzeba.
Jeden z drugim taki cienki,
Kochaniutki, ja nalegam!
Jeszcze problem mam wstydliwy,
Jakby Panu to przedstawić…?
Ja mam wylot zbyt wadliwy,
Co by na to tu poradzić…
Wiatry męczą mnie okropnie,
Są jak grzmoty, jak petardy.
Już dziurawe wszystkie spodnie,
Zapach nie jest też zbyt ładny.
I chrapanie mam też głośne.
Jakież to jest uciążliwe.
Dźwięki słychać zbyt donośne,
Chyba gardło mam wadliwe.
Mało tego – Święty Boże!
Już dopadła mnie skleroza.
Niech mi doktor dopomoże.
Może przyda się hipnoza…
To nie wszystko jeszcze będzie,
Problem wielki mam na ciele,
Swędzi mnie okropnie wszędzie
Czy to w piątek czy w niedzielę.
Puchnę, robię się czerwona.
Drapię wtedy się potężnie.
Znikła cała ma uroda.
Niech no doktor działa prężnie!
Miła Pani, jeśli mogę…
Powiem tylko jedną rzecz.
Chyba Pani nie pomogę,
Bo tu prosektorium jest…



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz